Pierwsze wariacje z poetami artykuł

Informacje o tekście źródłowym

  • autor
  • miejsce publikacji
  • „Gazeta Wyborcza: Stołeczna”
  • data publikacji
  • 1996/12/17

Pierwsze wariacje z poetami

Godzina, w której nie wiedzieliśmy nic o sobie nawzajem Petera Handkego i Francis Bacon, czy­li Diego Velazquez na fotelu denty­stycznym według Różewicza – dziś w Teatrze Studio odbędą się dwie premiery rozpoczynające cykl Wa­riacje z poetami.

Głównym wątkiem cyklu ma być „pe­wien oryginalny sposób widzenia rze­czywistości, zrywający z ustalonymi konwencjami”. Ten sposób widzenia pozwala — jak zapowiada Teatr Studio — „zobaczyć to, co wymyka się trady­cyjnej obserwacji”.

Reżyserem Godziny… jest Zbigniew Brzoza. Drugą inscenizację przygotował Jerzy Grzegorzewski. Na początek lu­tego zapowiadana jest trzecia część cyklu — Marcin Jarnuszkiewicz wysta­wi dwie sztuki Helmuta Kajzara Sa­moobronę i Koniec pół świni.

Widowisko bez słów
Godzina, w której nie wiedzieliśmy nic o sobie nawzajem jest utworem nietypowym. Nie ma w nim dialogów. Zbu­dowany jest z samych didaskaliów. Stąd nazwany został „dramatem milczącym”.

„Miałem ochotę napisać sztukę, w któ­rej nikt nie otwiera ust, choć między po­staciami zachodzi pewien rodzaj komu­nikacji. Obok języka sztucznego, wymy­ślonego, istnieje język ciała” — podkre­ślał w jednym z wywiadów Peter Handke. Przez plac przechodzą ludzie, zatrzymują się, patrzą, kroczą dalej. Wra­cają z biura, od dentysty, z meczu.

„Tworzy się obraz, który pociąga za sobą inny. Jedno zdarzenie wpływa na następne — tłumaczył sam autor — Czło­wiek, który teraz idzie, i ten nadchodzą­cy zaraz za nim podają sobie ręce, a sko­ro tak robią, muszą mieć ze sobą coś wspólnego”. W Godzinę… wpisany jest zatem język, tyle że się nim nie mówi. „To, że postacie tego antydramatu nie mówią, ma ogromne znaczenie. Moim zdaniem podstawowy temat insceniza­torski to odpowiedź na pytanie, dlacze­go oni nie mówią i co to znaczy mówić — mówi reżyser warszawskiej insceniza­cji Zbigniew Brzoza — Handke podno­si do wymiaru sztuki codzienną obserwację” —mówi. Nazywa Godzinę… wi­dowiskiem rozpiętym pomiędzy prozą, utworem poetyckim i dramatem.

Reżyser przyznaje, że miał wiele wątpliwości, jak podejść do tego tekstu. „Od czego zacząć? Od budowania drobnych sytuacji, a dopiero potem komponowa­nia z tego całości czy odwrotnie — naj­pierw ustalić temat, a później dochodzić do szczegółów. Czy kompletnie nie fa­bularyzować scen, kompletnie nie łączyć ich ze sobą, czy jednak budować zbitki znaczeniowe? Zdecydowałem się na bu­dowanie związków i zależności” — mówi.

Wyjaśnia, że bohaterem tekstu nie są jednostki, konkretni bohaterowie, ale zbiorowość, która w pewnej godzinie znalazła się na placu. Ten plac zmienia swój charakter.

„Jest to plac przed jakimś centrum handlowym, po chwili plac w małej miejscowości w Austrii, jednocześnie nasuwa się skojarzenie ze słonecznym placem we Włoszech czy na południu Francji” — mówi reżyser.

Sam Handke wyjaśniał, że choć w trak­cie pisania wyobrażał sobie placyk we wsi, w której się urodził i spędził dzieciństwo, ale konkretyzowanie miejsca w wypadku tej sztuki nie miałoby sen­su. „Chciałem zaprojektować przestrzeń zmienną, chimeryczną. Czasami jest to plac we wsi, czasami plac w mieście, cza­sami okolica centrum handlowego”.

Prapremiera sztuki austriackiego dra­matopissrza Petera Handkego odbyła się w 1992 r. w wiedeńskim Burgthea­ter. Recenzent „Theater heute” Andre­as Kilb stwierdził jednak, że wydarze­niem teatralnym okazało się dopiero wystawienie w berlińskiej Schaubuhne w reżyserii Luca Bondy’ego.

Zbigniew Brzoza nie pierwszy raz re­żyseruje w Teatrze Studio, kilka lat te­mu, kończąc studia reżyserii w war­szawskiej PWST, wraz z kolegami z ro­ku wystawił, pod opieką Tadeusza Łom­nickiego, Kartotekę Różewicza.

Do tej pory był głównie związany z te­atrami łódzkimi: Studyjnym (gdzie de­biutował Trawestacjami Toma Stop­parda) i im. Jaracza (Zbrodnia z pre­medytacją, pokazywana na tegorocz­nych Warszawskich Spotkaniach Tea­tralnych). W Warszawie wystawiał tak­że Przemianę Kafki w Teatrze Dra­matycznym.

Surrealna burleska
Poemat Francis Bacon, czyli Diego Velazquez na fotelu dentystycznym Ró­żewicza został w inscenizacji Jerzego Grzegorzewskiego rozpisany na pięć postaci. „Pierwsza z nich to Tadeusz R., poeta wypowiadający tekst poematu, lecz czasem także i malarz. Prócz niego pojawia się Innocenty — papież z przera­żającego obrazu Francisa Bacona, por­tretowany wcześniej przez Velazqueza, Omar — bokser, Diego — postać na fote­lu dentystycznym — oraz jedyna kobieta — rodzaj rozegzaltowanej muzy, o wdzię­cznym imieniu Kiksa” — zapowiada Ewa Bułhak, kierownik literacki teatru.

Jerzy Grzegorzewski nie pierwszy raz sięga po dramatyczny tekst Różewi­cza. Głośna była jego inscenizacja Śmierci w starych dekoracjach we wrocławskim Teatrze Polskim, a także poemat Złowiony zarejestrowany dla telewizji w zgliszczach spalonej wroc­ławskiej sceny.

„Różewicz i Francis Bacon… ode­grany jest w przestrzeni niekonwencjo­nalnej. Przedstawienie to jednak różni się od poprzednich poetyką idącą w stro­nę niezwykle ostro rysowanej surrealnej burleski. Wynika to zresztą z samego te­matu, ze stylistyki samego Różewicza i przywołanego przez niego malarstwa Francisa Bacona” — twierdzi Ewa Bułhak.

W Godzinie… wystąpią m.in.: Wie­sława Niemyska, Maria Peszek, Moni­ka Świtaj, Stanisław Brudny, Andrzej Butruk, Dariusz Jakubowski, Omar San­gare. Scenografia Katarzyna Jarnusz­kiewicz, kostiumy Dorota Kołodyńska, muzyka Paweł Mykietyn.

W spektaklu Jerzego Grzegorzewskie­go wystąpią: Mariusz Benoit, Zdzisław Tobiasz, Anna Chodakowska, Omar Sangare i Jacek Różański. Scenografia Jerzy Grzegorzewski i Barbara Hanic­ka, muzyka Stanisław Radwan.