Premiera „Wesela”. Tajemnice Wyspiańskiego artykuł

Informacje o tekście źródłowym

  • autor
  • miejsce publikacji
  • „Gazeta Wyborcza: Stołeczna” nr 24
  • data publikacji
  • 2000/01/29

Premiera „Wesela”. Tajemnice Wyspiańskiego

W Teatrze Narodowym w niedzielę premiera inscenizacji Wesela w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego.

To będzie jedenasta powojenna warszawska adaptacja dramatu Wyspiańskiego. Na stołecznych scenach ten dramat reżyserowali Adam Hanuszkiewicz, Kazimierz Dejmek, Krzysztof Nazar. Większość z tych inscenizacji wzbudzała ogromne emocje. Bo Wesele to ulubiony temat recenzentów — oglądają je zawsze przez lupę nie szczędzą złośliwych uwag, zabawnych komentarzy.

Dorota Segda — Rachela
Fascynuje mnie to, jak inaczej słyszę tekst Wesela w Warszawie w Teatrze Narodowym niż w Krakowie wtedy, gdy grałam Pannę Młodą w Starym Teatrze. Jestem rodowitą krakowianką. Wyglądając z okna, widzę z lewej Bronowice, a z prawej kopułę kaplicy Zygmuntowskiej. Czuję się tutaj, jakbym w sobie miała cząstkę krakowskiej tajemnicy. Nie ma to związku z tym, czy zagram lepiej, czy gorzej. Niesamowite jest po prostu odkrycie tej tajemnicy, to, że ona istnieje. A tej tajemnicy w Racheli jest przecież najwięcej. Mam dużo szczęścia, że mogę się z tym zmierzyć.

Adam Ferency — Dziennikarz
Zacząłem próbować tę rolę rozjaśniony, mimo świadomości, że w akcie II czeka Dziennikarza spotkanie ze Stańczykiem. Wydawało mi się, że Dziennikarz powinien na tym weselu mimo wszystko się bawić. W trakcie prób stawałem się coraz bardziej mroczny. Jeśli Dziennikarz się rozjaśnia, to tylko na widok dziewczyny, a i to jest zagrane. Opanowywało mnie coraz większe przygnębienie, rola szła w stronę postaci sceptyka, zgorzkniałego faceta, który widzi, że wszystko jest spsiałe i skundlone, coraz mniej potrafi sobie z tym poradzić.

Mariusz Bonaszewski — Nos
istnieje tradycja grania Nosa w sposób charakterystyczny, komediowy, że to pijacka wersja Stanisława Przybyszewskiego. Nos w tym przedstawieniu to człowiek na granicy samobójstwa, świadomy swych wyborów, zbuntowany przeciwko sytuacji „Eviva l’arte!”. Osoba w stanie delirycznym, ale świadomie podejmująca decyzję o piciu. To ma być Nos tragiczny, a nie komediowy. Nie mały, łysy facet, który jest śmieszny, ale intelektualnie wyposażony człowiek.

Jerzy Trela — Czepiec
Kim jestem w przedstawieniu…? No, chłopem. Mam wielki szacunek do tradycji, staram się z niej czerpać, ale chciałbym uniknąć rodzajowości. Istotny jest czas, w którym się robi Wesele. Próbuję wychodzić z tradycji i szukać pewnych cech ponadczasowych, których nas uczy historia, a także współczesność. Nie można przed premierą wymagać od aktora oceny postaci. Mogę mówić o potrzebie grania w Weselu, szczególnie u Grzegorzewskiego. Przed ponad 20 laty miałem możliwość grać Jaśka w jego krakowskiej inscenizacji. Czas się zmienił. Fascynuje mnie to, jak Wesele będzie funkcjonować dzisiaj.