Wewnętrzna tragedia artykuł

Informacje o tekście źródłowym

  • autor
  • miejsce publikacji
  • „Życie Warszawy” nr 294
  • data publikacji
  • 1979/12/14

Wewnętrzna tragedia

Jerzy Grzegorzewski zacie­kawił i podbił opinię, znajdu­jąc sceniczny klucz do utwo­rów awangardowej prozy, w słynnych przedstawieniach Ateneum, na tle Kafki i Joyce’a. Do Wesela Wyspiań­skiego wracał w Łodzi i Kra­kowie, za każdym razem sto­sując odrębne, a dyskusyjne, środki. Jednym z najśmielszych jego przedstawień były Warjacje, wystawione w Teatrze Dramatycznym. Snute analo­gicznie do wariacji muzycznych, przełożone na język teatru, działały wizjonerskim połącze­niem światła, przestrzeni, gry barwy oraz muzyki. Śmierć w starych dekoracjach wysta­wiona we wrocławskim Teatrze Polskim pozostawiła wspom­nienie dzięki świetnemu okre­śleniu przestrzeni widzianej z samolotu. I kontrastowi między wzruszeniem a ironią.

Nie-Boska komedia Krasińskiego inscenizowana przez Grzegorzewskiego we Wrocła­wiu i przywieziona na War­szawskie Spotkania Teatralne, jest próbą interpretacji w szerokim znaczeniu tego słowa. Rozmowa inscenizatora z kie­rownikiem literackim teatru, Elżbietą Morawiec, zamieszczo­na w programie rzuca sporo światła na sposób pojmowania dzieła. Nie-Boska jest, w myśl tych rozważań, dramatem czy­sto wewnętrznym. Roz­grywa się w wyobraźni głów­nego bohatera, Hrabiego Henryka, w jego stanach psychicz­nych: niepokoju, lęku, przera­żenia, czy koszmarnego snu. Nieco podobny był plan Stani­sława Wieszczyckiego, gdy w Opolu wystawiał przed laty Kordiana, jako dramat wew­nętrzny, a nie starcie wyda­rzeń. Ale sama materia poetycka utworu Słowackiego jest odmienna, inne też były użyte środki.

Elżbieta Morawiec spytała Grzegorzewskiego, czy Nie­-Boska, w jego inscenizacji jest snem Henryka, czy Pan­kracego? Grzegorzewski odpo­wiedział pięknie, że „są to jak­by dwa sny szukające się na­wzajem i przeciwnie skierowa­ne”. Jednak sama konstrukcja utworu, a także założenia inscenizacyjne sprawiają, iż wra­żliwy widz odczuwa całość jako projekcję wyobraźni Henryka, głównego bohatera, bardzo za­razem bliskiego przeżyciom i odczuciom twórcy Nie-Boskiej. Dzieje się tak mimo wybijają­cego się i wymownego artyz­mu, jaki reprezentuje Igor Przegrodzki w roli Pankracego. W przyćmionym i rdzawym półmroku rozgrywa się ów sen (czy spotkanie snów wizjonerskich). Osobisty dramat Henry­ka, granego przez Andrzeja Wojaczka, sprawa jego mał­żeństwa, ojcostwa, egoizmu, przerażeń, katastrof, nabiera znamiennego charakteru. Hen­ryk odczuwa świat jako mie­szaninę koszmaru i odrażają­cej groteski. I on, i Pankracy zostają pokonani własną samoodrazą. Zaznacza się więc no­we pojmowanie tragizmu, od­mienne od dotychczasowego. Tragizm polega tu na tym, co godne odrzucenia i potępienia. Jeśli więc życie nie zawiera żadnych wartości, świat upada­jący nie jest ani lepszy, ani gorszy od tego, który nadcią­ga. Okopy Świętej Trójcy zostają podminowane zwątpieniem i nieufnością, a obóz Pankracego nihilizmem — katastrofa po­lega na utracie tego, co od po­czątku było zakwestionowane, a nawet potępione.

Oczywiste mi się wydaje, że takie pojęcie tragizmu znajduje się na antypodach myśli antycz­nej, z jej bólem odkupiającym i oczyszczającym (katharsis). A także i najświetniejszych osiąg­nięć polskiej tradycji tragicznej od Kochanowskiego poprzez Dziady, Fantazego, Horsztyńskiego i Samuela Zbo­rowskiego aż po Wesele, Wyzwolenie, Akropolis, Przepióreczkę, a nawet Iry­diona.

Prof. Maria Janion, w arty­kule dla „Życia Literackiego” wykazywała, że inscenizacja Grzegorzewskiego jest zgodna z treścią i intencją Nie-Boskiej, Jeśli tak (a mamy wszelkie po­wody, by wierzyć), Mickiewicz w paryskich wykładach, Leon Schiller w inscenizacji między­wojennej, Csokor w swej au­striackiej adaptacji, powojenni nasi reżyserzy (może z wyjąt­kiem Swinarskiego) interesowa­li się nie tym, co w dziele by­ło treścią wewnętrzną, tragiz­mem zasadniczej negacji, ale starciem sił i działań, odczyty­wanych poprzez pryzmat utwo­ru, pośrednio. A nawet u Grze­gorzewskiego nie wszystko jest katastroficzne. Urok piękna, zbyt intensywnego, aby było iluzją, ocala to, co w naszych wyobrażeniach o świecie wy­daje się ceną wysoką.