Widmowa kawiarnia artykuł

Informacje o tekście źródłowym

  • autor
  • miejsce publikacji
  • „Express Wieczorny” nr 57
  • data publikacji
  • 1995/03/08

Widmowa kawiarnia

La Bohème, autorski spek­takl Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Studio, oparty jest na tekstach Stanisława Wyspiańskiego, głównie Wesela i Wyzwolenia, z których jednak całkowicie wyprepa­rowana została polityka. Powstał nostalgiczny obraz krakowskiej cyganerii przełomu wieków — z czasów, gdy sztu­ka była niekwestionowanym absolu­tem.

W hallu na wysokiej galeryjce urzą­dzono kawiarnię. Aktorzy, siedząc przy stolikach, śpiewają walczyka z Kramu z piosenkami Schillera — Szkoda każdej łzy… Kawiarnia będzie też na widowni, w miejscu usuniętych pierwszych rzędów foteli. Gdy Konrad zejdzie ze sceny, usiądzie przy kawiar­nianym stoliku obok Reżysera i Chi­mery, postaci z Wesela: miejskiej Zo­si, Marysi w krakowskim serdaku, Wid­ma, Poety, krakowskich kawiarnianych bywalców — Prezesa i Dolcia. Dzienni­karz zagra na pianinie. Awanturuje się pijany, mitygowany przez Sprzątaczkę i Nos.

Spektakl Grzegorzewskiego, zrodzo­ny z miłości do Wyspiańskiego i tęsk­noty za własną artystyczną młodością, jest bardzo typowy dla tego twórcy, także pod względem wizualnym, cho­ciaż scenografia powstała przy współ­udziale Barbary Hanickiej. W głębi sceny, jak wycięta z dykty, zmieniająca w ruchu perspektywy, ultramarynowa kolumnada — w kolorze najbardziej charakterystycznym dla malarstwa Wyspiańskiego. Wokół wawelskiego grobowca postacie zastygłe w nienatu­ralnych pozach, jak w żywym obrazie.

Wspaniale upozowana Muza wjeżdża na poruszającym się po szynach wóz­ku. Podobnie Stary Aktor, być może alter ego twórcy spektaklu, gdy mówi: „a my jesteśmy nic”.

Jest to bowiem rzecz o artyście cza­sów największej chwały sztuki, stwo­rzona przez artystę żyjącego w czasach, gdy sztuka jest w pogardzie. Przypomi­nają o tym trzy kobiece postacie wyła­niające się z urn jak w sztuce Becketta Komedia, granej niegdyś w Teatrze Studio. La Bohème to poza wszyst­kim innym spektakl autoironiczny.

Gdy wpatrzone przed siebie Osoby Dramatu trwają nieruchomo w kawiar­ni na scenie za ich plecami odbywa się taniec Chochoła w wojskowym szynelu, z kilkoma zaledwie źdźbłami słomy na głowie. Konrad, półleżąc na fortepiano-podobnym meblu, spogląda na świat przez okienko jak z obrazu Wyspiań­skiego. Kieruje je na widmową kawiar­nię. Kolejno gasną światła.